Bez przestanku się módlcie

Zawsze się módlcie

Bez przerwy się módlcie

(1Tes.5,17)

Odczytany wiersz w różnych tłumaczeniach, tak jak każdy podobny w Biblii ma w sobie jeden cel: Jego wartość duchową przyjąć i wprowadzić w życie codzienne. Dla chrześcijan, którzy kochają swojego Boga i poważnie podchodzą do Jego Słowa, jest to czymś oczywistym. Być czynicielami Słowa Bożego i tak postępuje większość.
W dzisiejszym naszym wierszu, Jego najgłębsza wartość kryje się nie w literze, lecz w jego znaczeniu duchowym. A to oznacza, że jest on brzemiennym tekstem i wdzięcznym. Ponieważ nieustannie pobudza do działania na rzecz naszego duchowego stanu, zgodnie z zaleceniem Apostoła Pawła – Badajcie siebie czy w wierze jesteście, doświadczajcie siebie samych (2Kor.13,5).

Wiem też, że wielu chrześcijan nie rozumiejąc jego głębi, ulżyło sobie w noszeniu tego wdzięcznego brzemienia. Jedni próbują literalnie podejść i mówią: trzeba gdzie tylko to możliwe dużo się modlić. Inni: trzeba być zawsze gotowym do modlitwy. Sam przez długi okres czasu podobnie rozumiałem.
Ale przecież to nie jest wartość tego tekstu – gotowość, czy dużo się modlić. Nie chcę powiedzieć, że takie rozumowanie i praktykowanie jest bezwartościowe. Posiada wartość, ale to nie jest pełna wartość tego tekstu. Ponieważ modlić się dużo, czy być gotowym do modlitwy, to nie jest – bez przestanku, czy bez przerwy. Więc musi tu być coś więcej, coś bardziej brzemiennego, niż to jak niektórzy rozumieją i praktykują.

Teraz patrząc na nasze życie codzienne, wiemy też, że nie jest to możliwe, ponieważ Pan nakazał pracować i troszczyć się o chleb. Czy to uprawiać ziemię, czy to obsługiwać maszynę, komputer, czy siedzieć za kierownicą samochodu Wykonując te czynności, jeśli jest możliwe, to tylko od części. Wiemy również, że Pan Bóg nie oczekuje od człowieka rzeczy niemożliwych. Więc o co tu tak naprawdę chodzi? Jak trafić na właściwą ścieżkę zrozumienia, a także nie ominąć jego wartości i jego wdzięcznego brzemienia.
Posłużę się tutaj napomnieniem Apostoła Pawła, który powiedział kiedyś: Bracia nie bądźcie w rozumieniu dziećmi, ale w złym bądźcie jako dzieci, a w rozumieniu bądźcie dorosłymi (1Kor.14,20). Więc spróbuję podejść do tego natchnionego Słowa jako dorosły wśród dorosłych.

Zacznę jednak niemal od początku Biblii by przypatrzeć się Bożym ludziom, ponieważ to oni byli zawsze i będą przykładem dla potomnych pokoleń i dla nas też są. Proszę zwrócić swoją uwagę, że ci Boży ludzie na początku nie modlili się tak jak my dzisiaj się modlimy. Mam tu na myśli: Enocha, Noego, Abrahama, czy Mojżesza. Ich modlitwą było chodzenie z Bogiem i czynienie sprawiedliwości każdego dnia i na każdej życiowej płaszczyźnie. Jak też widać to podobało się Bogu, ponieważ w Nowym Testamencie znajdziemy o nich chlubne świadectwo (Hebr.11).
I tutaj zaczynamy dotykać brzemienia naszego tekstu. Wszyscy podobnie rozumiemy, że nasz Pan Bóg się nie zmienia. Czy zatem dziś woli abyś poświęcił nawet kilka godzin dziennie, a resztę dnia jak się uda?
Pewnym jest to, że Twój Bóg będzie się cieszył jeśli bez przestanku będziesz żył na wzór Enocha, Noego, czy Mojżesza. A przecież nie zwalnia to nikogo od tego abyś godzinę, czy więcej poświęcił na taką szczególną rozmowę z Panem, lub jak to nazywamy w sensie ogólnym – naszą modlitwę.

Nie chcę aby ktoś pomyślał o mnie, że próbuję podważyć formę modlitwy dziś praktykowanej przez większość wiernych. Byłoby to myślenie nieprawdziwe. Nie podważam, jedynie usiłuję zachęcić aby dzisiejsza forma miała charakter głębszy, była oparta na czynieniu sprawiedliwości i chodzeniu z Bogiem. Dzisiejsza forma jaką praktykujemy jest tylko częścią tej o której zacząłem mówić o której Pan Bóg wydał świadectwo, że podoba się Bogu. A ona przecież może i powinna przenikać się i na wzajem uzupełniać. A jest to modlitwa swoim codziennym życiem, chodzeniem z Bogiem i czynieniem Jego woli.
Jeśli zatem nie będzie w codzienności wypełnianie woli Boga, to ani długa, ani głośna modlitwa nie wyda świadectwa, że podobasz się Bogu. Przeciwnie, mówi Biblia: U tego kto odwraca ucho, aby nie słyszeć nauki, nawet modlitwa jest ohydą (B.G. obrzydliwością) (Przyp.28,9).
Taka modlitwa daje jedynie satysfakcję modlącemu się, tak właśnie postępowali faryzeusze. Pan Jezus powiedział do nich: Dlaczego mówicie do mnie, Panie a nie czynicie tego co mówię (Łk.6,46) I dalej: Nie każdy kto mówi Panie, Panie wejdzie do Królestwa Niebios, lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mego. A wolą Ojca bez wątpienia jest być świętym, jak On świętym jest.
A zatem jak widać nie wystarczy mówić w modlitwie Panie, Panie a nawet doprowadzić siebie do tego, że poświęcisz dwie godziny, czy pięć, lecz całe życie ma być ofiarą miłą i przyjemną składaną codziennie na twoim ołtarzu. Wówczas Duch Święty wraz z duchem twoim wyda świadectwo o tobie, że Jego umiłowanym dzieckiem jesteś (Rzym.8,16).

Jeszcze coś z życia Jezusa. Jezus obserwował modlących się faryzeuszy. Oni modlili się długo i pewnie głośno. Znali zakon, więc robili to zgodnie z literą Prawa. Popierali to nawet swoim życiem. W świątyni modlący się faryzeusz mówi tak: Dziękuję Boże, że nie jestem rabusiem, oszustem ani cudzołożnikiem. Poszczę dwa razy w tygodni, oddaję dziesięcinę. Jak myślicie, że to mało? To wygląda całkiem nieźle. To obraz podobny do naszego obrazu, jeśli nie na wyższym poziomie. Nie wiem czy ktoś z nas pości dwa razy w tygodniu systematycznie. U faryzeuszy to było stylem ich życia. Jezusowi jednak czegoś tu brakowało. Brakowało jednej zasadniczej wartości. Powiedział do nich: Poznałem was, że nie macie w sobie miłości Bożej (Łuk.18,11). Dlatego nazwał ich obłudnikami, a w innym miejscu porównał do grobów pobielanych. Apostoł Paweł naśladowca Jezusa mówi: Końcem przykazania jest miłość z czystego serca i wiary nieobłudnej (1Tym.1,5). Życie pełne Boga, to życie w miłości. Gdy Boga masz w sercu, masz miłość. Miłość czystą nieobłudną i świętą, jak Bóg święty jest. Czy zatem zabieganie o miłość też nie jest modlitwą? Chcę powiedzieć z głębokim przekonaniem, że pewnie ważniejszą modlitwą od tej, którą wyrażasz głośno i długo słowami. Pan Bóg, któremu na imię Miłość, oczekuje, abyś również był miłością nieustanną i ustawiczną, jak On jest. Wówczas jak potrzeba długą czy krótką, głośną czy cichą, modlitwa słowami będzie wonnością dla Pana.
Nie zamierzam tutaj omawiać modlitw narodów pogańskich np.: koła modlitwy, czy bębny na których wypisane są modlitwy. Człowiek obraca nimi w ten sposób „niby” się modli. Czy nawet modlitwy różańcowe. Czym więcej razy odmówi różaniec modlący się, tym milszy jest Bogu. Taki jest sens tych modlitw. Pan Jezus powiedział krótko: Nie bądźcie wielomówni ani im podobni. A co to oznacza aby nie być podobnym do tych wielomównych? Oznacza to by nie być w modlitwie bezmyślnym, mechanicznym i pustym. Biblia zachęca nas abyśmy byli przejęci czcią dla Pana Boga naszego (5Moj.6,13).
Biblia też jasno mówi: Pustych słów Bóg nie przyjmuje (Job.35,13).
Proszę jeszcze zwróćmy szczególną naszą uwagę na naukę Ap. Pawła. Wszystko cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku z duszy czyńcie jak dla Pana (Kol.3,17 i 23). Wszystko, to znaczy wszystko. Jedzenie spanie, czuwanie praca zawodowa, szkoła. Całe życie ma być modlitwą ofiarą żywą i miłą Bogu złożoną na twoim ołtarzu. I wreszcie: Cały wasz duch i dusza i ciało niech będą bez nagany (1Tes.5,23).

Można siebie doprowadzić do tego, że będziesz się modlił godzinę czy więcej, ale czy to może zastąpić styl życia, chodzenie z Bogiem i czynić sprawiedliwość w swoim pokoleniu? Czy to będzie wartość naszego przewodniego tekstu – bez przestanku się módlcie? Trzeba kiedyś dorosnąć i zrozumieć co znaczy: bez przestanku się módlcie.
Zadaj więc sobie pytanie. Czy zatem Bóg jest ukryty w twoim trudzie, cierpieniu i smutku. Czy jest ukryty w twojej radości, w całym twoim życiu?
Niech to nie będzie tylko pytanie, ale zatrzymaj się proszę na chwile, by zobaczyć siebie i nie odejść od lustra zapomniawszy jak wyglądasz.
Potrzeba też zanurzyć się w świat codzienności i zobaczyć w nim Boga, gdyż On wypełnia wszystko jak mówi ustami proroka Jeremiasza. Czy to nie Ja wypełniam niebo i ziemie mówi Pan (23,24).
Trzeba wreszcie zapragnąć, że to ja mogę i powinienem mieć swój udział w niekończącej się modlitwie swoim duchem i swoim życiem godnym Ewangelii Chrystusowej. To od was zależy (1,9) mówi prorok Malachiasz.
Z poczuciem swojej godności i pełnią świadomości, można i trzeba utożsamić się swoim istnieniem z istnieniem całego Kościoła, całej przyrody i całego stworzenia w niebie. Przede wszystkim z Stwórcą Wszechrzeczy, który nadał odwiecznym prawem modlitwę wieczności i nazwał ją naszym ludzkim językiem „Modlitwą bez przestanku, bez przerwy, czy nieustannie” Czy zatem nie jest to również modlitwą ustawiczną odnajdywanie Boga w sobie i coraz to nowych śladów Jego istnienia, co raz bardziej wyciszanie się tak by usłyszeć Boży głos. W ciszy i zaufaniu będzie wasza moc (Iz.30,15).

Bez przestanku się módlcie jest to Boże prawo, któremu żaden człowiek nie jest w stanie sprostać modlitwą słowami, ale może chodzić z Bogiem z świadomością Jego istnienia w sobie. Sprostać swoim życiem wsparty Mocą z wysokości. I to jest przywilejem dla Bożych dzieci.
Chodzenie z Bogiem, to zdolność podporządkowania każdej dziedziny naszego życia pod Boży wpływ, Boże światło i Boży porządek. Możesz się modlić świętym życiem i doświadczać Bożej głębi większej jak dotąd. Nie tylko długo, czy głośno, krótko, czy cicho, ale bez przestanku i bez słów, a to przecież nie wyklucza modlitwy słowami, nie wyklucza jedno drugiego, to tylko ma się nawzajem uzupełniać i przenikać jak już wcześniej o tym powiedziałem.

Jeden z wielkich Bożych mężów na początku XX wieku mieszkaniec Tybetu Sundar Sing powiedział: Łatwiej jest umrzeć dla Chrystusa, jak żyć dla Niego. Bo żyjąc dla Niego trzeba umierać każdego dnia. Nie błądźcie mówi Apostoł Narodów: Bóg się nie da z siebie naśmiewać, co człowiek sieje, to i żąć będzie. Kto sieje dla ciała, żąć będzie skażenie. Kto sieje z Ducha, żąć będzie żywot wieczny (Gal.6,7).
Taka jest prawda o Bożym życiu na ziemi, która związana jest z dzisiejszym naszym tekstem. Modlić się bez przestanku, to dążyć do doskonałości, do cnoty, do pięknych i dobrych przymiotów godnych człowieka, godnych Ewangelii Chrystusowej.

Rozumiem, że to co wyraziłem wyżej, nie wszystko wpisuje się w sposób myślenia i rozumowania niektórych czytelników.
Wiem też, że schematy myślowe zwłaszcza te ubóstwione, nie ustępują chętnie Ktoś powiedział kiedyś, „że wielu ludzi woli umrzeć, niż się zmienić”. To też i wśród nas mogą być tacy, którzy wolą mozolić się aby choć godzinkę dziennie poświęcić na modlitwę i uspokoić siebie. Można i tak, ale można inaczej, lepiej. Bo godzinę, czy więcej to nie jest to o czym mówi przewodni tekst: Bez przestanku się módlcie.
Zawsze przypominaj sobie Bożych ludzi od początku. Oni chodzili z Bogiem i to było ich modlitwą, ofiarą miłą Bogu, bo złożoną z ich życia. Enoch zanim został zabrany, otrzymał świadectwo, że podobał się Bogu. Noe wydał wyrok na świat, a sam odziedziczył usprawiedliwienie, które jest z wiary. Abraham wyszedł na polecenie Pana nie wiedząc dokąd idzie, ale wierzył bo znał swojego Boga. Mojżesz odrzucił skarby Egiptu bo skierował oczy swoje na zapłatę. Trzymał się Tego, który jest niewidzialny, jak gdyby Go widział. Idź i czyń podobnie, a otrzymasz świadectwo jak oni otrzymali świadectwo zapewniające im wieczność.

Czesław B