Głód poznawania Chrystusa

 

 
Wszystko uznam za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie
Jezusa Chrystusa Pana mego (Fil.3,8)

 

Tak wiele napisano książek o historii przebudzenia w różnych okresach Kościoła Jezusa. Jest to temat przyjemny i wyzwalający modlitewne westchnienie. Jednak dziś członkowie kościoła chcą czegoś więcej jak tylko historii o przebudzeniu. Większość nie chce czytać książek o przebudzeniu, pragną przebudzenia. Z pewnością jest to dobre i pożądane pragnienie w kościele. Ale tak naprawdę, to w istocie prawdziwym przebudzeniem jest: Odnowienie więzi z Duchem Świętym, który prowadzi kościół ku światłu, ku głębszemu poznaniu Chrystusa.

Modlitwą Dawida było: Serce czyste stwórz we mnie o Boże, a ducha prawego odnów we mnie (Ps.51,12). Nie chodzi o ożywienie ducha, a o jego odnowienie. Nie chcę powiedzieć, że ożywienie dokonane przez Ducha Świętego, jest czymś mało wartościowym z pewnością nie. Ożywienie ducha pobudza głównie emocje, wyzwala gorliwość i spontaniczność, które są częścią nas, ale mniej dotyka naszego centrum i nie dokonuje przemiany od wewnątrz. Po ożywieniu zwykle ludzie są żądni atrakcji duchowych, niektórzy mają chęć góry przenosić, albo patrzeć jak inni przenoszą i przy tym nie trudno popaść w skrajność i zabłądzenie.

Czasem potrafimy myśleć, a nawet twierdzić, że my zielonoświątkowcy mamy więcej mocy Bożej jak inni chrześcijanie. Wierzymy w obietnice proroków (Joel.3,1-2), a także te, które pozostawił Jezus (Dz.A.1,5), praktykujemy modlitwy o chrzest w Duchu Świętym, jak to miało miejsce w pierwotnym kościele z znamionami obcych języków i innych darów duchowych przeznaczonych dla kościoła (Dz.19,6). To wszystko jest dobre i posiada głęboko osadzone korzenie w Biblii. Jednak do tego jeszcze zawsze będzie konieczne odnowienie ducha, które poprowadzi nas ku światłu i objaśni, co znaczy świętym być.

Szczególną potrzebą naszych czasów jest zapotrzebowanie na odnowienie naszego ducha. Brak odnowienia ukazuje, że takie cechy, jak głębia poznania tajemnicy Chrystusowej, straciły na wartości. Chrześcijańskie życie bez głębi poznania, jest życiem bezowocnym. Oby Duch Święty sprawił, abyśmy mogli odkryć przyczyny tych ograniczeń, obyśmy chcieli to zrozumieć. Czym głębiej poznajemy Jezusa, tym mocniejsze mamy przekonanie o grzechu i widzimy jego straszliwe skutki. Poznanie Jezusa prowadzi do świętości, a kiedy poddamy się temu prowadzeniu, zobaczymy cierpiący świat z powodu grzechu i jęk przerażenia więźniów skazanych na śmierć. Grzech zniszczył wielu, może zniszczyć każdego, kto świadomie dokonuje złego wyboru.

Na przestrzeni wszystkich wieków, ścieżki gorliwych chrześcijan, były naznaczone historią prawdziwego pragnienia poznania Chrystusa Pana, a ich dążeniem było – więcej poznania, aby też inni Go poznać mogli. Dla tych ludzi różnica między przyjęciem Jezusa a poznaniem Jego, była oczywista.

Stąd zasadnicze pytanie dziś: Czy poznałeś Jezusa tak, jak On chce abyś Go poznał? Może to pytanie jest nieco naiwnym pytaniem w kraju, gdzie ogromna większość ludzi deklaruje swoje wyznanie, jako chrześcijanie. A już całkiem może być niedorzecznym pytaniem, gdy artykuł ten przypadnie w udziale do przeczytania dla osoby, która siebie deklaruje, jako ewangeliczny, przy tym nowonarodzony chrześcijanin. Rozumiem to, że tak ktoś może myśleć, ja jednak ten temat będę drążył dalej i pragnę zatrzymać wszystkich, którzy zechcą przeczytać ten artykuł i wciąż z tym samym natężeniem pytać czytelników: Czy poznałeś Jezusa? Ani wiedza o Jezusie, ani jego przyjęcie, nie jest, tym, czym jest poznania Jezusa, stąd to moje pytanie.

Posłuchajcie jak to kiedyś brzmiało w teologii apostoła Pawła… a oni połączeni w miłości, aby zdążali do pełnego zrozumienia i poznania tajemnicy Bożej, to jest Chrystusa. W którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania (Kol.2,2).

A zatem rozumiemy z tego wiersza, że Jezus Chrystus jest tajemnicą. Mówi apostoł: Bóg dał poznać bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały (Kol.1,27).

Duch Święty przyszedł, aby przypomnieć naukę Jezusa i wprowadzić kościół w Bożą Prawdę i uwielbić Go (E.J.16,13-14), a światu oznajmić, przez kościół, że Jezus jest Panem i jedyną drogą do zbawienia. W obecności Ducha Świętego, Kościół Jezusa jest prawdziwym Jego ciałem, skupionym blisko świętej i majestatycznej osoby Jezusa. Wniosek stąd oczywisty, że nie ma poznania Chrystusa, poza Jego ciałem, (Kościołem) Duch Chrystusowy, może działać, tylko w ciele Jezusa, podobnie jak duch ludzki, tylko w człowieku. Poza ciałem Jezusa, pojedynczy członkowie, nie mogą istnieć, staną się martwymi i to jest oczywiste, choć nie dla wszystkich. Apostoł Paweł odwołuje się do logiki i podaje prosty przykład patrząc na człowieka: Albowiem ciało nie jest jednym członkiem, ale wieloma. Jeśliby noga rzekła, nie jestem ręką, nie należę do ciała… a tak członków jest wiele, ale ciało jedno (1Kor.12,14-20).

Myślę, że członkowie kościoła Jezusa dużo wiedzą o Jezusie, wiedzą też o Jego Ojcu. Wiemy gdzie jest Jego tron i powtarzamy na pamięć werset z Biblii: Niebo jest jego stolicą, a ziemia podnóżkiem Jego nóg (Iz.66,1). Jednak w ciszy i z uporem słyszysz wewnętrzny głos: Nie chodzi oto, jaką masz wiedzę o mnie, ale czy tak naprawdę mnie poznałeś? I kiedy w tej ciszy dalej nasłuchujesz, głód pragnienia rośnie, a przestrzeń poznania poszerza się, gdyż często w ciszy może być to, co jest z inicjatywy Pana. Po trzęsieniu ziemi i ogniu, był cichy i łagodny wiatr. Wtedy doszedł głos Pana do Eliasza (1Krol.19,12-13).

A zatem robimy wszystko co możemy zrobić, by poznanie tajemnicy Chrystusowej stało się naszym udziałem. Apostoł powiedział: Wszystko uznam za śmiecie, żeby Go poznać i doznać mocy Jego zmartwychwstania (Fil.4,10).

Niejeden już raz czytałem sprawozdanie z wielkich kampanii ewangelizacyjnych. Można by się cieszyć z tego co się tam działo i osobiście cieszę się, ponieważ Jezus powiedział, że Ewangelia będzie kazana na świadectwo wszystkim narodom i to w naszym pokoleniu możemy oglądać takie fakty. To wspaniała manifestacja Słowa Bożego z zapachem życia dla milionów istnień ludzkich na różnych kontynentach naszej ziemi. To bardzo szczere wyznanie ewangelisty niejako zachęca mnie do dalszego rozważania tego tematu.

Opowiedział on swoje doświadczenie nawiązując do ewangelizacji, która odbyła się zgodnie z założeniem, przygotowana jak zwykle z zapleczem postu i modlitwy. Na której wzięło udział setki tysięcy ludzi i jak zwykle bywało, widoczne działanie Ducha Świętego. Tysiące ludzi wystąpiło z gotowością przyjęcia Jezusa. Po zakończeniu wydawałoby się, że jest wszystko w porządku.

Ewangelista jednak postanowił sprawdzić, co się dzieje z ludźmi, którzy dziś przyjęli Jezusa po roku ewangelizacji. Kiedy przyjechał do tej miejscowości, oczywiście do lokalnego kościoła, bo cel tym razem był inny. Rzucił pytanie do obecnych na wielkim zgromadzeniu. Ilu z was dziś jest obecnych, którzy w ubiegłym roku przyjęli Jezusa na ewangelizacji. Ze zdziwieniem mógł bez trudu policzyć kilkanaście, może kilkadziesiąt osób. Oczywiście mogło ich być więcej w innych miejscowościach, ale gdzie tysiące, co z nimi się stało?

Ktoś z czytelników może sobie zadać pytanie, po co ja o tym piszę? A no, po to, aby upewnić, że przyjęcie Jezusa, nie jest równoznaczne z Jego poznaniem. Przyjęcie, to ważna decyzja, to pierwszy krok, a poznanie, to proces, który z pewnością będzie trwać całe nasze życie i powinien trwać ustawicznie. Powiem więcej, będzie trwać w wieczności również. Tu zaczął się początek naszego poznawania tajemnicy Chrystusa, a w wieczności będzie ciąg dalszy. My nie możemy rozumieć wieczności, ani prawa jakie tak istnieją, jest ona bowiem poza naszym czasem. Jej miejsce, to przestrzeń, która „Jest”, ta przestrzeń, to początek i koniec naszego istnienia na ziemi. Potem nastąpi przejęcie dziedzictwa obiecanego tutaj a dopełnionego tam w wieczności. Wiedząc, że od Pana otrzymacie jako zapłatę dziedzictwo, gdyż Chrystusowi Panu służycie (Kol.3,24).

Chrystus jest tajemnicą, a poznanie Jego, jest dziełem Ducha Świętego. Jestem przekonany, że większość ewangelicznych chrześcijan, którzy na zwiastowane Słowo przyjęli Jezusa i trwając w Jego Słowie, Duch Święty wniósł w ich życie światło poznania tajemnicy, którą jest Chrystus (Kol.2,2) posiadają też Jego poznanie na odpowiednim poziomie do swojego duchowego stanu.

Apostoł Piotr pokazuje w jaki sposób ten proces się odbywa. Pokój niech się wam rozmnoży, przez poznanie Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa (2Pt.1,2). Aby Boży pokój mógł się rozmnożyć, potrzebne jest poznanie Jezusa. To Jezus powiedział: Pokój mój daję wam (E.J.14,27), a następnie, tenże apostoł mówi: Dołóżcie wszelkich starań, by uzupełnić wiarę poznaniem. Poniżej jest wyszczególniona cała lista dobrych owoców, które przy naszym udziale powinno pojawić się w życiu. Ponadto, nie tylko ich pojawienie się, ale i ich pomnażanie się nie pozwolą stać się bezużytecznym w poznawaniu Jezusa Chrystusa (Przeczytaj 2Pt.1,2-8).

Poniżej apostoł ostrzega, że jeśli zabraknie pomnażanie się owoców, człowiek zapomni o dawnym oczyszczeniu z grzechów. I znów zachęta: Dlatego bracia, tym bardziej dołóżcie starań, aby swoje powołanie i wybranie umocnić. Tak czyniąc, nigdy się nie potkniecie (9-11).

Na podstawie tego fragmentu Bożego Słowa, widzimy dlaczego po wielkich ewangelizacjach z tysięcy osób, które przyjęły Jezusa, zostaje na drodze za Chrystusem kilkadziesiąt. W naszym przypadku, kiedy również ewangelizujemy i cieszymy się razem z niebem z jednego nawróconego grzesznika, ale czasem zdarza się, że tak dobrze się zaczęło, a potem niema tego jednego wśród nas. Przyjęcie Jezusa nastąpiło, z nim nawrócenie się do Boga, ale później gdy zabraknie „Wszelkich starań”, zabraknie nowo narodzenia, zabraknie dobrych owoców i nie będzie poznania Jezusa, a nastąpi to o czym wspomniałem z nauczania apostoła Piotra – zapomniał o oczyszczeniu z grzechów swoich.

Prawdziwe i głębokie poznanie Jezusa może nam objawić tylko Duch Święty. Bóg Ojciec, Syn Boży Jezus Chrystus i Duch Święty z jednego są. Pochodzą z tej samej świętości i głębi, co Bóg Ojciec, a wszyscy jedno są. Jeśli nie dołożymy wszelkich starań o poznanie Jezusa, zabraknie poznania tajemnicy Boga, zabraknie więzi z Duchem świętym, staniemy się bardziej religijni, jak duchowi, choć długo jeszcze będziemy pewni naszej duchowości. Wiemy bowiem, że Jezus elitę religijnych ominął a jadł z ubogimi i chętnie odwiedzał domy celników. Na swoje usprawiedliwienie mówił: Nie potrzebują zdrowi lekarza, ale ci co się źle mają. To ci co się źle mieli, wyprzedzali do królestwa Bożego tych religijnych. Podobnie było zawsze, spragnieni sprawiedliwości i poznania, będą nasyceni sprawiedliwością i poznaniem, mówi Jezus (Mat.5,6).

Dlatego mój lud pozna imię moje, zrozumie w owym dniu, że to Ja Jestem, który mówi: Oto Jestem (Iz.52,6).

Czesław B